Horyzont podzielony przez trzy.

Miasto zostało zbudowane na wzniesieniach. Trochę jakby wziąć i wybudować trzy milionowe miasto w środku Beskidów, czy Pienin, ale oczywiście nie zrównywać terenu, tylko zacząć stawiać domy, wieżowce centralnie w górach, wybudować między nimi drogi.

W sobotę miałem okazję trochę pozwiedzać okolicę, razem z Dayane - córką moich gospodarzy, oraz jej przyjaciółmi. Prawie cały dzień jeździliśmy po okolicy. To niesamowite ile oni poświęcają mi czasu, a przy tym ile mają z tego frajdy. Naprawdę, nigdy się nie spotkałem z bardziej otwartym narodem.

Panorama miasta jest imponująca. Pojechaliśmy w jeden z lepszych punktów widokowych w mieście, Mirante. Z jednej strony widać góry, które otaczają całe miasto.

Z drugiej strony widać centrum miasta.

Między górami a miastem wyrosła jedna z największych faweli w Belo Horizonte. Z tego co się dowiedziałem do tej pory, głównym problemem tych dzielnic jest bieda i fakt, że mieszka tam bardzo wielu ludzi na bardzo małej przestrzeni. Oczywiście ludzie, nazywani tutaj "złymi", są tylko niewielkim odsetkiem mieszkańców dzielnicy, jednak tak jak wszędzie, wystarczy kilka osób, by zepsuć opinie, rozwalić imprezę itp. Dodatkowo wszechobecna bieda czyni tych ludzi zmotywowanymi do kradzieży. Aż przed oczami stają sceny z filmu "Miasto Boga". Jednak według miejscowych, film ten jest dobry, tylko aby wystraszyć ludzi z europy. Sam film pokazuje nieprawdę. Dzieci biegające z bronią i strzelające do policji, czy turystów, się tutaj nie spotka. Broń jest legalnie dostępna, jednak sceny z tego filmu nie mają zbyt dużego odniesienia do rzeczywistości. Duży odsetek faweli, wbrew pozorom nie jest totalnie dziki. Część z nich ma nawet nazwy ulic. W USA, w czarnych dzielnicach jest równie, może nawet bardziej niebezpiecznie.

Horyzont wygląda naprawdę pięknie. Miasto wydaje się być podzielone pomiędzy naturę i nowoczesność, a na jego cienkiej granicy, wyrosło jakby jeszcze jedno miasto, które tak samo pasuje jak i nie pasuje do obu części.

Komentarze

  1. Chyba masz dobry aparat :-) Zdjęcia wyglądają imponująco. Rób duże rozmiary, żeby było co wydrukować!

    Ha, dobrze, że napisałeś ten fragment o "Mieście boga". Myślę, że nie byłam odosobniona w przekonaniu, że tak (jak w filmie) wyglądają dni na przedmieściach dużych brazylijskich miast, że każdy obcy ginie, a dzieciaki już od maleńkiego latają z gnatami i z łatwością mogą odebrać ci życie.

    Ciekawe też zatem jak naprawdę wygląda w Indiach, jak wyglądają dzielnice dalitów - niedotykalnych. Moja wiedza znowu ogranicza się tylko do filmu (Slumdog millionaire).

    Czuję się teraz trochę oszukana. Przez szeroko pojęte sztuki audiowizualne chyba.

    No nic, trzeba podróżować ;-) Czekam zatem na Twoje dalsze rozwiewanie moich (i szerokiej publiki) wątpliwości!

    Bises!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe, Indie innym razem:)
    Aparat taki jak polecalas, Lumix:)
    Jeszcze sie ucze robic nim zdjecia, mam nadzieje ze beda coraz lepsze:)
    To co pokazuja nam w telewizji, ni jak ma sie do zycia.
    Pozdr;)

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty