Pierwsze wrażenie

Żółty, to pierwszy kolor jaki zauważyłem po wyjściu z lotniska. Wszystko dookoła wydawało mi się być właśnie w tym kolorze. Słońce świeciło bardzo mocno, usychające liście palm, kostka leżąca na chodnikach. W oddali morze małych, niedokończonych, ceglanych domków. Wszystko było żółte.

Pierwszego poznałem Gabriela - Brazylijczyka, który przyjechał po mnie na lotnisko. Razem z nim był jego kolega, nie pamiętam imienia, Ines z Hiszpanii, oraz Sarah z Niemiec, jak się później okazało przylecieliśmy tym samym samolotem.

Brazylijczycy są raczej otwarci i pozytywni, a przy tym również konkretni. Jest w nich jakaś iskra, której do tej pory nie widziałem w innych narodach. Sporą barierą, która dość mocno marginalizowałem planując wyjazd jest język. Bardzo trudno spotkać osobę, znającą angielski. To praktycznie graniczy z cudem. Co się tyczy języka portugalskiego, wbrew pozorom jest dosyć odmienny od hiszpańskiego. Podejmowane przeze mnie próby zapytania o coś po hiszpańsku, kończą się najczęściej niepowodzeniem. Niby wszystko jest to samo, jednak wymowa dość znacznie się różni. Mam nadzieję, że uda mi się nauczyć jakiś podstaw tego języka.

Jadąc w stronę naszych "nowych domów", przyglądałem się Brazylii z okien samochodu. Osiedla przed miastem wyglądały jakby ktoś zaczął je budować wiele lat wcześniej, ale ze względu na brak pieniędzy ich nie dokończył. Surowe cegły poukładane na piasku. Raz na jakiś czas nieco wyższy blok, czy stara zniszczona kamienica. Dużo obdrapanych szyldów, powybijanych szyb, ubogich ludzi. Co bardzo przykuło moją uwagę, to kraty w oknach, oraz mnóstwo przewodów pod wysokim napięciem puszczonych pod oknami, na murach porozbijane szkło zalane smołą. Tak jakby każdy budynek miał być gotowy na odparcie jakiegoś ataku. Czego oni się tak tutaj boją?

Gabriel opowiadał w aucie dlaczego sam nie przyjechał, tylko musiał przyjechać z kolegą. Dzień wcześniej stracił portfel i dokumenty, szedł wieczorem ulicą i ktoś przyłożył mu pistolet do głowy. Widać że w niektórych dzielnicach, nawet miejscowi nie mogą czuć się do końca bezpiecznie. Dostałem też dużo cennych uwag, żeby nic cennego przy sobie nie nosić i oddawać zawsze wszystko co chcą. Nigdy nie chodzić samemu po zmroku. Nigdy.

Belo Horizonte po portugalsku oznacza piękny horyzont. Miasto jest otoczone górami, samo jest zbudowane na wzniesieniach. To niesamowite, ale ulice mają tutaj nieraz nachylenie 45 stopni. Aż ciężko w to uwierzyć, że samochody są w stanie jeździć pod takim kątem. Jednak tutaj to zupełnie normalne. Każdy fiat, chyba najczęściej spotykana marka samochodów, "ciśnie" pod górę jakby był jakoś specjalnie do tego celu przystosowany.

Mieszkają tutaj prawie trzy miliony ludzi. Dokładnej liczby nikt nie zna, ze względu na olbrzymią liczbę mieszkańców faweli. To jest typowe dla wszystkich dużych, brazylijskich miast, powstaje tutaj mnóstwo dzikich dzielnic. Bieda tam przewyższa nasze pojęcie o tym problemie. Turyści nie powinni się tam zapuszczać. Miasto jest olbrzymie. Ludzie, którzy mieszkają tutaj całe życie, nie znają wszystkich miejsc. Sami się potrafią tutaj zgubić.

Pierwsze kroki na ulicy robię teraz dosyć niepewnie.

I tak jakby wyrwany ze snu, bardzo szybko musiałem sobie zdać sprawę, że nie jestem już w europie. To co tam wydaje się normalne, tutaj już nie jest. To zupełnie inny świat, mimo tak wielu tajemnic i niebezpieczeństw, wydaje mi się być dużo bardziej szczery i naturalny, niż świat jaki znałem do tej pory. Albo pokocham to miejsce, albo znienawidzę, nie widzę trzeciego wyjścia. W tym przypadku po prostu go nie ma.

Komentarze

  1. Mocne, ale końcówka jak dla mnie nazbyt pompatyczna.
    Pozdrawiam Dominik

    OdpowiedzUsuń
  2. http://esperanca.blox.pl/2009/08/Mamutek-malutenki.htm

    znajomy blogowiec z portugalii uczy brazylijskiej piosenki zawierajacej wszystkie niezbedne zwroty. naprawde daje rade!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dominik, milo Cie czytac tutaj:)
    Moze masz racje co do koncowki, moze po prostu taka musiala byc.
    Zabawka, piosenka super, nie rozumiem poki co nic, ale jak tylko zalapie tekst, to dam znac;)

    OdpowiedzUsuń
  4. tez przeczytalem, bardzo fajnie się czyta, zwięźle, sensownie i sympatycznie, choć rzeczywiscie końcówka nieco dziwna, nie znam takich wyrafinowanych słów jak "pompatyczna", ale coś z nią jest dziwnego :D

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty