Dalej

Z Brazylii wróciłem w jednym kawałku. Przeżyłem tam niezapomniane chwile, poznałem wspaniałych i dobrych ludzi. Przygoda za przygodą, jedna lekcja życia goniła drugą. Wyciągnąłem tyle mądrości z tych wszystkich doświadczeń, ile tylko byłem w stanie. Każdego dnia uczyłem się czegoś nowego. Większej otwartości, zrozumienia dla ludzi, dopiero teraz widzę ile dał mi ten wyjazd. Oczywiście miałem też trochę nieprzyjemnych doświadczeń, lecz nauczyłem się w nich odnajdywać dobre strony. Dzięki temu te złe doświadczenia nie są do końca takie złe. Może kiedyś okażą się tymi najcenniejszymi. Przecież kropki możemy łączyć tylko patrząc wstecz, nigdy w przód. Mam nadzieję, że to nie koniec moich brazylijskich przygód, mam teraz gdzie wrócić. Na pewno to nie koniec brazylijskich opowieści na tym blogu, ponieważ mam jeszcze kilka w zapasie.

Jednak dlaczego ani trochę Nowego nie było na blogu w ostatnim czasie?

Po powrocie z Fozz do Iguacu, postanowiłem się skupić tylko na przeżywaniu, a nie na obserwowaniu. Chciałem być z moimi brazylijskimi przyjaciółmi, cieszyć się ich obecnością, po prostu żyć. Nie zastanawiać się nad niczym, tylko całym sobą przeżywać ostatnie chwile tego wspaniałego wyjazdu. To było najlepsze osiem dni w Belo Horizonte jakie miałem.

Później wróciłem do Polski i wpadłem w wir obowiązków. Ten wir, co go już dobrze znam. I tak wróciłem na uczelnię, do pracy, tu jakaś akcja charytatywna, tu bieganie, tu jakiś wyjazd itd. Zawsze sobie powtarzam, że tym razem będę robić mniej, a na końcu i tak robię dużo więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Co roku coraz więcej, coraz szybciej. Gdy patrzę za okno i widzę jak dzień przechodzi w noc, a noc na nowo w dzień, a ja dalej nie położyłem się spać, to zdaję sobie sprawę że to nie jest do końca dobre. Jednak walczę dalej. Biorę z dnia ile można, z nocy ile wytrzymam. Naciągam dobę. Czasami myślę, że to jest fajne.

Nie pamiętam czy w życiu miałem dużo tak zabieganych miesięcy jak październik 2009. Być może to był pierwszy z nich. Od powrotu nie zobaczyłem zdjęć, nie napisałem wszystkich zaplanowanych maili, nie pisałem nic na blogu. Cały ten świat, w którym tkwiłem ostatnie miesiące, pełen słońca, kokosowego mleka, zatłoczonych ulic, biedy i bogactwa, cały ten świat jest tak bardzo różny od tego w którym się znalazłem teraz. Ja się zmieniłem, moi przyjaciele, moje miasto, nic nie jest takie samo jak przed wyjazdem. Taka jest kolej rzeczy. Z jednej strony wszystko takie samo, z drugiej strony zupełnie inne.

Czas biegnie nieubłaganie szybko. Znowu chodzę po suchych, żółto-szarych liściach. Za chwilę będzie biało. Przemarznięci na kość będziemy czekać wiosny. Wszystko zatoczy znów krąg, narodzi się, rozkwitnie, później okryje się złotem, przeminie. Ale co się wydarzy w między czasie, zobaczymy. Może i świat zatacza kręgi, ale my maszerujemy naprzód.

Komentarze

Publikowanie komentarza

Popularne posty