Postanowienia staroroczne

Ostatnio zastanawiałem się jaki jest sens w wymyślaniu coraz to nowych postanowień noworocznych. Jak patrzę na listę nie zrealizowanych postanowień z poprzednich sylwestrów, to tylko pogłębia to moją rozpacz i frustrację.

Każdy coś planuje, bo głęboko wierzy że przeskok daty o jedną cyferkę dużo zmieni w jego życiu. Czy daty i cyfry mają taki niesamowity wpływ na nasze życie? Czy to że coś sobie postanowimy najedzeni i rozleniwieni w czasie świąt, sprawi że na pewno zaczniemy wprowadzać to w życie, gdy noworocznym popołudniem zbudzimy się z masakrycznym kacem, po kolejnym mniej lub bardziej udanym sylwestrze? Wydaje mi się że nie.

Ile to razy ja, czy moi znajomi mieliśmy rzucić palenie od nowego roku. Jednak pierwszą rzeczą jaką robiliśmy wstając rano po sylwestrze to było szukanie fajek w stosie pustych pudełek od papierosów. To samo z dietą, wszyscy od nowego roku się odchudzają, wcinając ciastka, pierniczki i sałatki które zostały ze świąt. Noworoczne postanowienia albo nie wypalały już pierwszego stycznia, albo po jakimś czasie znikały gdzieś w gąszczu spraw bieżących.

Patrząc na swoje dotychczasowe dokonania, zauważyłem że bardziej sprawdzają się w moim przypadku postanowienia przypadkowe. Coś na co się spontanicznie decyduję. Daty mają znaczenie drugo, trzecio, a może nawet dalszorzędne. O ile w ogóle jakieś mają. Nie znam się na astrologii, numerologii i fakt że jestem koziorożcem, czy tygrysem wg. Chińskiego kalendarza może ma jakieś znaczenie, ale ja jakoś tego nie widzę. Wydaje mi się że wszyscy jesteśmy bardzo do siebie podobni i zarazem totalnie różni. Jednak jeszcze raz podkreślam, nie znam się na tym.

Wracając do najważniejszej zmiany daty w roku. Postanowiłem, że nie chce czekać na nowy rok, wierząc że magiczny przekręt cyfr na kalendarzu wprowadzi niesamowite zmiany do mojego życia. Wstanę rano i powiem: "Nowy, jest rok 2010. Twoje życie od dzisiaj będzie takie piękne. Będziesz twardo dążył do celów jakie sobie wybrałeś itp." Chcę zrobić sobie zbiór postanowień starorocznych. Przecież jeszcze są prawie trzy tygodnie do nowego roku.

Podzieliłem postanowienia staroroczne na trzy grupy:
  • Zawodowe - wszystko co związane z moją pracą i nauką
  • Prywatne - wszystko co związane z moim życiem osobistym, moją rodziną, przyjaciółmi
  • Zaległości - niedokończone sprawy zalegające mi już od tygodni, miesięcy, lat

Oczywiście powyższe trzy grupy są trochę sztuczne, ponieważ wiele z moich postanowień i tasków jest w dwóch lub nawet czasami w trzech grupach na raz. Jednak nie opracuję lepszego podziału, nie analizując i testując chwilkę tego powyższego.

Może taka zmiana daty, to jest jakaś dodatkowa motywacja, ale co za różnica czy zaczniemy wprowadzać znaczące zmiany do naszego życia od pierwszego stycznia, czy od trzeciego kwietnia. Różnicy nie ma żadnej. Po prostu trzeba kiedyś zacząć. A jeżeli te postanowienia zacznę wprowadzać już dzisiaj, to w nowy rok będę już trzy tygodnie do przodu.

Komentarze

Popularne posty