trochę nowy rok.

No i się zaczęło. Magiczna zmiana daty, ale świat nie zmienił się za bardzo, spadł śnieg.

Kilka dni przed sylwestrem razem z przyjaciółmi pojechaliśmy do Wiednia. Było fajnie. Były śmiechy, było wino, był humor. Wiedeń to miasto w którym na pewno żyje się super. Jest piękny, ma świetnie rozwiniętą komunikację miejską, jest tam masę miejsc, które czekają na odkrycie. Tym razem naprawdę byłem w Wiedniu. Poprzednie wypady to nie było bycie, tylko raczej bieganina za przewodnikiem próbującym kilkunastoletnim dzieciom przekazać całą podręcznikową wiedzę w możliwie najkrótszym czasie. Nie znoszę takiego biegania, wolę sam coś odkryć, nawet jeżeli jest to od dawna odkryte. Samego sylwestra spędziliśmy w Austriackiej wiosce około stu kilometrów od Wiednia. Bawiłem się znakomicie. Dopisali ludzie, dopisała pogoda.

W nowy rok patrzyłem w słońce. Było bardzo ciepło. Siedziałem na chodniku przed domem. Wydawało mi się że już wreszcie wiem czego chcę od życia. Później mi się tak przestało wydawać. Zaczęło mi się wydawać, że wiem czego na pewno nie chcę od życia. Później już nie wiedziałem nic. Totalny zawias i pustka. Wystarczyło na moment zmienić kąt widzenia i wszystko zaczęło być inne. Byłem totalnie wybity. Na całe szczęście już znowu widzę normalnie, jestem też bogatszy o kilka nowych przemyśleń.

Wczoraj wróciłem do domu. Zostawiłem plecak przy drzwiach, porozmawiałem chwilę z rodzicami, poszedłem na długi męczący bieg. Później zacząłem sprzątać pokój. Nie pamiętam kiedy ostatni raz zrobiłem taki porządek. Wyrzuciłem stare kalendarze.

Dzisiaj od rana też na pełnej. W końcu muszę dalej realizować swoje staroroczne postanowienia. Proces nie jest łatwy, ale już widzę duże postępy. Do samych świąt udało mi się nadgonić dużo zaległości, rozpisałem sobie wszystkie długoterminowe postanowienia, bardzo szczegółowo. Nie chcę jeszcze o nich pisać. Powiem tylko, że taka dokładna analiza bardzo ułatwia życie. Przynajmniej wiemy jakie mamy oczekiwania wobec siebie. A przyznam że dopiero teraz zacząłem sobie zdawać sprawę jakie to jest ważne.

Jako że cyfry przeskoczyły z 09 na 10, to bym chciał wszystkim tym, których mam zaszczyt gościć na swoim blogu, życzyć wytrwałości w realizacji swoich marzeń, oraz byście zawsze szli przed siebie z podniesioną głową i uśmiechem na twarzy.

Komentarze

Popularne posty