Ras as Sawadi

Poznawanie Omanu od czegoś trzeba było zacząć. Miejsce w którym mieszkam, znajduje się niecałą godzinę drogi od plaży. Dlatego, na pierwszy wypad wybrałem się razem z zapoznaną tutaj ekipą, na wyspę Ras as Sawadi. Aby się dostać na brzeg, trzeba przepłynąć spory kawałek morza arabskiego. Na wyspę popłynęliśmy starą rybacką łodzią. Podróż zajęła nam nieco ponad pół godziny.
W momencie kiedy pojawiły się fale, można było odnieść wrażenie, że podróż ta może być tą ostatnią. Na całe szczęście obyło się bez ofiar. Była to podróż z cyklu: "Własnego dziecka na takie coś bym nie wysłał, ale i tak jest zaje..scie.".

Wyspa jest bardzo mała. W jej centrum znajduje się niewielka plaża, resztę zajmują skały. Woda jest czysta i przejrzysta. Naprawdę piękne miejsce. Muszle, amonity i spacerujące kraby dodawały dodatkowego uroku.




Wspiąłem się na jedną ze skał. Pierwszy raz od wielu miesięcy poczułem się zupełnie wolny. Bez neta, komórki, obowiązków. Totalna swoboda. Nic oprócz kawałka lądu w środku arabskiego morza. Szkoda, że tak mało czasu jest w ciągu roku na zastanowienie się nad tym wszystkim co się dookoła dzieje. Tak trudno jest się oderwać. A czasem po prostu brakuje tylko i wyłącznie spojrzenia z innej perspektywy.

Komentarze

Popularne posty