Rutyny

"Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość."

Woody Allen
Tuż pod koniec 2009 roku stworzyłem sobie listę postanowień starorocznych. Dla każdego postanowienia ustaliłem odpowiednie punkty kontrolne i ostateczne terminy realizacji. Zaprojektowałem proste procesy, dzięki którym wiedziałem jak postępować w momencie, gdy któreś z postanowień zaczęło się opóźniać, albo wyniknęły jakieś niespodziewane problemy. Moje życie - mój wielki projekt, rozplanowany i opisany tak bardzo, że niejeden Project Manager nie powstydziłby się takiego planu. Opisałem każde ze swoich postanowień, bardzo szczegółowo. Przygotowałem plan działania, oraz przeanalizowałem ryzyka dla każdego z nich. Prawie wszystko miałem pod kontrolą...

Prawie, bo już zaraz na początku 2010 roku, część marzeń odeszła na zawsze. Wszystkie plany (których zresztą miałem zdecydowanie za dużo i spokojnie mógłbym nimi obdzielić 10 osób), zaczęły wymykać się spod kontroli. Nie byłem w stanie wszystkiego dokładnie analizować. Chwila nieuwagi i realizacja kolejnego planu zaczynała się oddalać. W końcu z całego planu pozostało tylko kilka zapisanych kartek.

Mimo tego, że wiele z moich planów okazało się totalnym fiaskiem, a przez cały rok towarzyszyło mi sporo porażek i trudnych chwil, to jednak muszę przyznać że udało mi się osiągnąć bardzo dużo, nawet momentami więcej niż oczekiwałem. Chociaż większości z tych rzeczy nie miałem w planach.

Czy zatem moje plany okazały się bez sensu?

Nie, plany same w sobie pokazały mi kierunek w którym chcę iść. Problemem było to, że nie wziąłem pod uwagę tego, że jestem zwykłym, przeciętnym gościem, który też czasami musi spać. A czasami życie się tak ułoży, że nie mamy na niektóre rzeczy wpływu.

W tym roku, mam również kilka większych celów, które chciałbym osiągnąć. Nie będę o nich na razie mówić, być może opiszę wybrane z nich w kolejnych postach. Jednak jak nauczyło mnie doświadczenie, wielkie marzenia muszą iść w parze z drobnymi rzeczami, które robimy każdego dnia.

Poniżej przedstawiam listę małych rzeczy, jakie dołączyłem do swojego codziennego dnia:
1. Codzienna medytacja przez 15 minut -być może za kilka miesięcy zwiększę czas do pół godziny, jednak nawet 15 minut wyciszenie w ciągu dnia, to dla mnie bardzo dużo.
2. Czytanie przynajmniej 30 minut dziennie - czytam dosyć sporo, ale zależy mi na większej dyscyplinie w tej kwestii. "Książki są tanie, a wiedza bezcenna.", jak mawia mój znajomy.
3. Świadome podchodzenie do spożywanych posiłków - mimo że jestem wegetarianinem i zwracam dużo więcej uwagi na to co jem, niż przeciętny mieszkaniec naszej planety, to jednak często łapałem się na tym, że moje posiłki były bardzo nieregularne i niezbyt zdrowe.
4. Około godziny dziennie przeznaczonej na aktywność fizyczną - od nieszczęsnego wypadku, który miałem w połowie sierpnia, moja kondycja bardzo się pogorszyła. W najbliższym czasie czeka mnie operacja kolana. Pokładam w niej spore nadzieję, ponieważ jest szansa, że znowu zacznę biegać. Bardzo mi zależy, żeby korzystać z życia w pełni. Jak wszystko jest OK, to nie doceniamy naszego zdrowia. Dopiero gdy zdamy sobie sprawę z jego ulotności, to zaczynamy patrzeć trochę inaczej.
5. Wstawać codziennie rano z pozytywnym nastawieniem - z tym często mam problem.
6.
7.
8. …kolejne bardzo drobne rzeczy, które usprawnią moje życie.


Ta krótka lista opisuje elementy procesu, a nie wyniki końcowe. Cele są tymczasowe i najczęściej po ich osiągnięciu wyznaczamy kolejne. Jednak żeby coś osiągnąć trzeba ciężko pracować nad tym każdego dnia. A każdy kolejny dzień w którym się doskonalimy, zbliża nas do realizacji naszych marzeń.

Komentarze

Popularne posty