Bilety

Dzisiaj rano, jak w prawie każdą niedzielę w tym roku, brałem udział w biegu na 10km. Przed wyjściem zorientowałem się, że nie ma nigdzie mojego numerka startowego, który zawsze, podczas tej serii zimowych biegów, przypinam do kurtki. Czasu miałem niedużo, bo musiałem się już zbierać do wyjścia, żeby być na miejscu startu przed 10:30. Sprawdziłem kilka miejsc, w których numerek (kartka A5 włożona do koszulki) mógłby leżeć, jednak niestety go nie znalazłem. Na szybko napisałem na kartce numer 92, włożyłem do plastikowej koszulki i wyszedłem z domu.

Na miejscu startu okazało się że mają duplikaty numerów startowych. Przypiąłem nowy numerek i uznałem cały temat za zamknięty.

Mimo dużego mrozu (-14*C) i nie najlepszego samopoczucia, udało mi się przebiec cały dystans. Toczyłem długie dyskusje sam ze sobą, czy biec dalej, czy skończyć wcześniej. Ciężko mi było złapać równy, biegowy rytm. Nie umiałem się zupełnie skupić na liczeniu oddechów i po każdej dziesiątce oddechów, ulatywałem gdzieś myślami daleko, daleko…

Po powrocie do domu ogarnąłem się w miarę szybko i zacząłem ustawiać sobie plany na popołudnie i wieczór. Po kliku minutach spędzonych na dzwonieniu i wysłaniu smsów, wiedziałem, że to będzie całkiem fajny wieczór. Zacząłem też rozkminiać, co czeka mnie w pracy w nadchodzącym tygodniu i czym mógłbym się zająć jeszcze dzisiaj. I tak sobie siedziałem i planowałem kolejne działania, gdy nagle spostrzegłem, że na moim biurku, oprócz numerka startowego brakuje jeszcze jednej rzeczy. Koperty z biletami na koncert The Cinematic Orchestra...

The Cinematic Orchestra, to zespół, który po raz pierwszy usłyszałem podczas pobytu w Omanie. Mój kumpel Darek, gość z którym dzieliłem pokój, dosyć dużo ich słuchał. Pewnego wieczoru chillowałem się w pokoju po długim dniu spędzonym w pracy, a z macbooka Darka wydobywały się dźwięki The Cinematic Orchstra. Leżałem z zamkniętymi oczami i słuchałem muzyki, która nie tylko idealnie trafiała w moje gusta muzyczne, ale stanowiła dla mnie odkrycie, które mógłbym porównać z chwilą, gdy po raz pierwszy usłyszałem Porcupine Tree.

W grudniu ubiegłego roku, zobaczyłem że The Cinematic Orchestra zagrają koncert w Polsce. Długo się nie zastanawiałem i od razu zamówiłem bilety. Przecież nie można opuścić koncertu zespołu, który się tak lubi i dodatkowo, gdy koncert ten będzie tak blisko rodzinnego miasta. Dodatkowo okazało się, że spora grupa znajomych wybiera się na ten koncert. Tym bardziej cieszyłem się na to całe wydarzenie.

Od momentu, w którym kopertę z biletami położyłem na biurku, byłem przekonany, że tam właśnie się znajduje. Tym większe było moje zdziwienie, gdy dzisiejszego popołudnia okazało się, że koperty nie ma.

Zacząłem szukać. Sprawdziłem biurko, podłogę, krzesła, półkę z książkami koło łóżka, książki na szafce przy ścianie. Nic. Wyciągnąłem wszystkie możliwe teczki, do których co jakiś czas coś wkładam i zacząłem je dokładnie przeglądać. Niestety nic nie znalazłem. Po długim czasie poszukiwań poddałem się i postanowiłem, że do poszukiwań powrócę na świeżo za kilka godzin. Wyszedłem na umówione wcześniej spotkanie.

Minęły trzy godziny. Wróciłem do domu i na nowo rozpocząłem poszukiwania. Sprawdziłem wszystko raz jeszcze, z dużo większa dokładnością niż poprzednio. Mijały kolejne godziny, lista miejsc, w którym mogłyby się znajdować bilety stawała się coraz mniejsza...

Mimo wielu godzin spędzonych na poszukiwaniach, biletów nie znalazłem, tak więc mój udział w koncercie i osób, które chciałem ze sobą zabrać, cały czas stoi pod znakiem zapytania.

Całe to biletowe zamieszanie skłoniło mnie do kliku przemyśleń, którymi chciałbym się z Wami podzielić:

1. Świadomość otoczenia
Bilety leżały na biurku, przy którym spędzam wiele godzin każdego dnia, jednak nie jestem w stanie określić, od jak dawna ich tam nie ma. Jest to dowód na to, jak ważne jest świadome obserwowanie najbliższego otoczenia, by dostrzegać zmiany, jakie w nim zachodzą. Przyzwyczajamy się do wielu rzeczy i uznajemy, że one tam po prostu są. Czasem  mija bardzo dużo czasu, zanim spostrzeżemy ich brak.
    2.  Świadomość działań
    Prawdopodobnie, bilety sam gdzieś przełożyłem i teraz nie mogę ich znaleźć. Gdy przekładałem bilety, na pewno nie byłem skupiony na tym, gdzie je kładę, tylko myślałem o czymś zupełnie innym. Gdybym w skupieniu, z pełną świadomością oddał się tej prostej czynności, jaką jest przekładanie biletów z biurka na …, to prawdopodobnie nie pisałbym teraz tego posta, tylko cieszył się z powodu zbliżającego się koncertu.

    3.  Ograniczanie 
    Powinienem ograniczyć ilość posiadanych przedmiotów. Mimo że mam ich stosunkowo niewiele, to wciąż jest pole do usprawnień. Mój obecny pokój ma prawie 30 metrów kwadratowych. Niestety oprócz moich rzeczy,  znajduje się tutaj sporo gratów. Od jakiegoś czasu mieszkam w mieszkaniu moich dziadków i przyzwyczaiłem się do tych wszystkich rzeczy, których "nie można wyrzucić, bo przecież mogą się kiedyś przydać". Moje rzeczy to w ponad 90% książki i ubrania. Staram się usuwać zbędne przedmioty i dążę do posiadania ich minimalnej ilości. Jednak podczas dzisiejszych poszukiwań, zdałem sobie sprawę, że jest jeszcze trochę rzeczy, których spokojnie mogę się pozbyć i z pewnością zrobię to w najbliższym czasie. Im mniej posiadamy, tym bardziej jesteśmy wolni.

    4.  Dokładne planowanie po prostu nie działa
    Zaplanowałem sporo rzeczy na popołudnie i wieczór. Niestety, poza jednym, nie udało mi się zrealizować żadnego z moich planów. Czas, który spędziłem w domu, straciłem na zupełnie bezowocnych poszukiwaniach (jedynym "owocem" jest niniejszy post).
       
    Mam nadzieję, że bilety się jeszcze znajdą i będę mógł za jakiś czas napisać parę słów o tym, jak było na koncercie.

    UPDATE: Znalazłem bilety. Były u mnie w pokoju, jednak w miejscu, w którym sam ich nie położyłem, tylko prawdopodobnie, ktoś z mojej rodziny. Szczęśliwe zakończenie, plus nauka na całe życie.

    Komentarze

    1. Nowy- Ty byś mógł książkę napisać nawet o smarowaniu tosta dżemem;]

      OdpowiedzUsuń
    2. Hehe, biały kruk by to z pewnością nie był :P btw. jakiegoś posta o jedzeniu mam w planach napisać :)

      OdpowiedzUsuń
    3. o suchym, niewypieczonym toście też byłaby ciekawa :)

      OdpowiedzUsuń

    Publikowanie komentarza

    Popularne posty