Zimno

Jest zimno. Noc z czwartku na piątek, termometr przybity do okna pokazuje -17*C. Piję herbatę z miodem i przeglądam portal z informacjami… ceny benzyny idą w górę, Iran buduje atomową bombę  i chce wysadzić w powietrze cały świat, kryzys finansowy w strefie euro zbiera swoje żniwo, cała polska żyje sprawą uprowadzonej półrocznej Madzi - jednak w rankingach popularności, temat ten mocno konkuruje z planowanym od kilku tygodniu uśmierceniem Rysia z Klanu, rury pękają z zimna, PKP zamyka na noc poczekalnie na dworcach, ludzie umierają z wychłodzenia… Jest zimno.

Kurwa! Same zło na tym świecie. Jak doliczymy do tego wszystkie nieszczęścia, choroby, problemy zawodowe i prywatne jakie dotykają nas i naszych najbliższych, to można spokojnie powiedzieć, że nasze życie to jedno niekończące się cierpienie, lęk i horror. Horror najgorszy z możliwych, bo… dzieje się naprawdę. Aż głowa może rozboleć, od samego myślenia.

Czytam dalej... O! Może Iran nie zbuduje bomby, bo przeszkodzą mu Marines, którzy przypłynęli na lotniskowcach do cieśniny Ormuz, a kryzys uda się zażegnać dodrukowując część kasy i pożyczając resztę od Chińczyków?

Nie, no to jest jakiś dramat.

Wyłączam się na chwilę. Biurko mam bliżej okna, niż pieca. Czuję, jakby zimno zza okna dostawało się przez jakąś szparę do mojego pokoju. Spróbuję to rano jakoś uszczelnić. Rozglądam się po pokoju, dziwnym trafem mam nawet porządek, co często mi się nie zdarza. Panuje jakiś niesamowity spokój. Brrr...ale piździ.

Podobnie zimno było kilka ładnych lat temu. 2006 rok. Wracałem ze studniówki taksówką, nie miałem kluczy - matka mi wzięła, żebym czasem nie zgubił. Moja komórka była rozładowana, domofon nie działał, a drzwi wejściowe do mojej kamienicy tak przymarzły, że nie byłem w stanie ich wywarzyć. Spędziłem ponad godzinę na tym mrozie w samym garniturze i jakiejś średnio przystosowanej do takich mrozów kurtce. Na ulicach było pusto. Chodziłem od miejsca do miejsca, kombinując jak zadzwonić do domu, myślałem, że zamarznę. W końcu zatrzymałem jakiegoś gościa. Miał telefon. Zadzwoniłem do domu i ojciec zszedł i mnie wpuścił. To była sroga zima, przy tym było jeszcze dużo śniegu. Następnego dnia zawaliła się hala Międzynarodowych Targów Katowickich.

Jest trzecia w nocy. Dookoła mnie cisza. Czuję jakiś taki relaks. Jakoś zupełnie nie martwię się co przyniesie kolejny dzień, spokojnie czekam. Może będzie wojna, może będzie kryzys, a może będzie spokój i może zaczniemy dostrzegać absurd w jakim obecnie żyjemy? Nie wiem, w tej chwili nie ma to żadnego znaczenia. 

Zawijam się spać.

Tylko tu i teraz
Tylko teraz i tu
Nie we wspomnieniach
i nie w marzeniach
Żyć możesz tylko teraz i tu

— Indios Bravos
Tylko Tu i Teraz

Komentarze

Popularne posty